• Wpisów: 17
  • Średnio co: 91 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 19:45
  • Licznik odwiedzin: 1 955 / 1641 dni
 
mlizze
 
Dath: -Hej!-powiedział i pomachał do niej energicznie.
-Cześć?-odpowiedziała zdziwiona, że go widzi.
Jakim cudem ja cię widzę, przecież nie powinno cię tu być... Energiczny uścisk i pocałunek wyrwał ją z rozmyślania.
-Skyler, tak bardzo tęskniłem-powiedział tak delikatnym i kochającym głosem. Ona zmierzwiła mu włosy ręką i wpatrywała się w jego oczy. Były takie... ŻYWE...
-Przecież ty nie żyjesz! Zginąłeś rok temu! Widziałam twoją śmierć! Więc, czemu tu jesteś?!-wykrzyczała najgłośniej jak tylko potrafiła jednocześnie płacząc. Jej dłonie trzęsły się z nerw jakby miała atak epilepsji a serce waliło jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej.
-Ja nie umarłem, przecież widzisz mnie, dotykasz, całujesz. Nie zginąłem, zatrzymałaś mnie w swoim sercu.-przerwał aby złapać oddech-Pamiętasz moje ostatnie słowa?- spytał z odrobiną ironii.
- "Teraz spotkamy się dopiero gdy ty umrzesz kochanie"-wyszeptała ocierając łzy.-Przecież to niemożliwe!- wrzasnęła- Przecież ja żyję, jadę z rodzicami do babci.
-Poprawka kochanie. Jechałaś.-powiedział tak zimnym głosem jakiego jeszcze z jego ust nidy nie usłyszała.
-Jak to JECHAŁAM?!-wrzasnęła-to na pewno tylko głupi, pieprzony sen!-mówiła zanosząc się od płacz.
-Skarbie, nie płacz.-przysunął ją do siebie i otarł łzy-Teraz mamy siebie już na zawsze.-powiedział najbardziej oślizgłym głosem jaki tylko mogła sobie wyobrazić i nagle... Poczuła mocne szarpnięcie.
-Skyler! Śpiochu wstawaj jesteśmy już u babci...

Nie możesz dodać komentarza.